Na dworcu PKP ciemno i brudno

21 czerwca, 1972

Życie Radomskie 1972 nr 147, Radomska Biblioteka Cyfrowa

U progu sezonowego szczytu o Restauracja „Wars” nie dba o konsumentów


UL Traugutta na odcinku od Moniuszki do 22 Lipca, stała się w ostatnich dniach bez przesady najruchliwszą arterią komunikacyjną miasta. I nic dziwnego. Rozpoczął się sezon wakacyjno-urlopowy, a wraz z nim pora wyjazdów. Codziennie przemierzają trasę tłumy ludzi obarczonych walizami r torbami. Wszyscy w jednym kierunku – do dworców PKP i PKS Poniedziałek, godz. 12. Jesteśmy na dworcu PKP, chcąc przekonać się jak kolej obsługuje w Radomiu pasażerów. Nasz rekonesans ma jednocześnie inny cel. Podejmiemy próbę spojrzenia na bezpośrednie otoczenie dworca oczami przejeżdżającego przez Radom turysty.

Nie ulega wątpliwości, że zarówno dla przyjeżdżających, jak i opuszczających miasto niezwykle ważną sprawą je, dobra informacja. W przypadku Radomia nie budzi ona poważniejszych zastrzeżeń. Są komunikaty o przyjazdach, bądź odjazdach pociągów, są również czytelne tablice z rozkładem jazdy umieszczone przed kasami biletowymi.

Jeśli można mieć uwagi, to dotyczą one wyłącznie informacji w tunelu. Przy każdym wyjściu na perony winny znajdować się plansze z nazwami miejscowości i godzina-mi odjazdów pociągów. A tych niestety brakuje.

Pasażerowie, oczekując pociągu – chętnie korzystają z usług restauracji „Wars”. Wydaje się jednak, że w przypadku Radomia kolejowa gastronomia robi dosłownie wszystko na odwrót. Pomijając już niezbyt przyjemne dla oka pomieszczenia, konsumenta musi odstraszać dodatkowo jakość i wybór posiłków. W dniu, kiedy odwiedziliśmy dworcową restaurację za szybą lady chłodniczej znajdowało się kilka sprawiających wrażenie zniekształconej podeszwy kotletów schabowych i wieprzowych, nieśmiertelny śledź w oleju i parę butelek mocno podeszłego serwatka kefiru. Na tablicy menu figurowało natomiast sześć pozycji: jajecznica, gołąbki, rumsztyk z ziemniakami i kapustą, kotlet z jarzynami, kawa i herbata. Słowem — prawie nic. Zupełnie jak na lichej stacyjce.

Nie zachęca również do odwiedzić dworcowa świetlica. Brudne, odrapane drzwi, szare ściany pozbawione choćby jednego kwiatka, nie przykryte stoły a w oknach stare postrzępione i skurczone firanki. At dziw bierze, że nikogo z władz kolejowych ten wygląd nie razi.

Radomski dworzec jest stary i z pewnością trudno zrobić z niego w pełni funkcjonalny przybytek komunikacji. Ale można i trzeba zaprowadzić czystość oraz porządek, z którymi obecnie jest on mocno na bakier. Uwagi nie dotyczą wyłącznie dworca. Przed budynkiem, od strony miasta gruntownego remontu wymagają także ławki obok postoju taksówek. Część z nich jest zupełnie połamana, po części natomiast zostały tylko sterczące z ziemi betonowe słupki.

Jeśli idzie o teren stanowiący najbliższe sąsiedztwo dworca PKP jest nieźle zaopatrzony. Kilka kiosków z napojami, dwa saturatory, liczne punkty sprzedaży owoców, każą wystawić handlowcom pozytywną opinię. W tym miejscu zadbano właściwie o potrzeby podróżnych.

Na zakończenie mała uwaga – tablicę informacyjną z planem miasta warto przenieść z prawej strony budynku dworcowego i ustawić przy głównym ciągu pieszym z tunelu od ul. Traugutta, w sąsiedztwie rozkładów jazdy. Drobna rzecz, a istotna dla przybysza spoza Radomia. Pozwala bowiem na szybszą orientację w nieznanym terenie.

ANDRZEJ MĘDRZYCKI

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved