Najstarszy zabytek miasta stanął w płomieniach

7 lutego, 1959

Życie Radomskie 1959 nr33, Radomska Biblioteka Cyfrowa

W zabytkowym starym kościele OO Bernardynów wątłe światła rozpraszały mroki zimowego wieczoru. Kilka przygarbionych staruszek z różańcami przykucnęło w ławkach szepcąc ostatnie pacierze. W konfesjonałach zakonnicy spowiadali… nagle ciszę starego klasztoru przerwał przeraźliwy krzyk – „pali się kościół”. Po chwili odblask ognia i swąd dymu przedostający się z zewnątrz wywołał wśród modlących się zrozumiałą panikę.

Tragiczny pożar wybuchł o godz. 16.35 wskutek silnego zwarcia w elektrycznym motorze od dmuchawy organowej. Jęzory ognia i kłęby brunatnego dymu wydobywające się spod czerwonych dachówek od strony dziedzińca kościelnego ściągnęły niezliczone tłumy. Przyjechały natychmiast pierwsze jednostki straży pożarnej oraz wozy milicyjne i wojskowej służby wewnętrznej. Przystąpiono do bardzo trudnej ze względu na charakter zabytkowego obiektu (wysokość kościoła ponad 20 metrów – ostre ścięte, stare dachy) i niebezpiecznej akcji ratowniczej.

Niestety, radomscy strażacy, którzy niejednokrotnie zdawali przed społeczeństwem egzamin ze swej sprawności, tym razem nie mogli dać sobie jakoś rady z bardzo szybko rozprzestrzeniającym się żywiołem. Być może, że wpłynął na to przestarzały sprzęt. Początkowo więc widoczna była mała dezorganizacja – wiele było krzyku, nawoływań itp. Milicja Obywatelska np. bez porozumienia z dowódca akcji ratowniczej kpt. Zielińskim wezwała na ratunek aż… Warszawę, a następnie jednostkę z Białobrzegów. Co gorsza – tłum ciekawskich oblegał bojowe wozy strażackie, zalegając plac, co ogromnie utrudniało akcję.
Wśród rozmaitej odmiany „gapowiczów” znaleźli się także i „najsprytniejsi” złodzieje, którzy usiłowali rozmaitymi sposobami dostać się do głównego ołtarza i zakrystii. Jednak funkcjonariusze Milicji dowodzeni przez doświadczonych i energicznych oficerów por. por. Antoszewskiego, Jonczyńskiego. Kołtuńskiego, Killma, Łapaja i innych w porę zabezpieczyli ze wszystkich stron kościół i klasztor (założono m. in. plomby). Około godz. 21 pożar został zlokalizowany. Gdzieniegdzie tylko tliły się jeszcze ognie. To też dla pełnego zabezpieczenia obiektu, na placu boju pozostała i przez całą noc dyżurowała wraz z Milicją jednostka miejskiej zawodowej straży pożarnej.

W akcji brały udział: miejska zawodowa straż pożarna w sile trzech sekcji specjalnych i dwóch gaśniczych, jednostki Zakładów Metalowych RZO, ZNTK, sekcje ze Skaryszewa, Jedlińska oraz Białobrzegów. Łącznie 99 strażaków.

Wczoraj rano na miejsce wypadku przybyli prokuratorzy: Jan Iglikowski i Mieczysław Czudak, przedstawiciele komendy Milicji Obywatelskiej, komendant wojewódzki straży pożarnych major Tadeusz Ukleja. miejski architekt inż. Kazimierz Okowiński i przedstawiciele ZEOW, konserwatorzy i in.

Jak ustalono – spłonęła znaczna część zabytkowej więźby dachowej jednego z najcenniejszych zabytków architektury Radomia. Mury naw kościelnych oraz pomieszczeń klasztornych zostały zalane wodą. Według prowizorycznych obliczeń straty wynoszą ponad 2 miliony zł. Kościół i klasztor OO Bernardynów w Radomiu pochodzi z drugiej połowy XV wieku, wybudowany w 1463 roku w stylu gotyckim z fundacji Kazanowskiego – radomskiego starosty, podczaszego koronnego Kazimierza Jagiellończyka. Pożar tego pięknego i dobrze zachowanego zabytku piętnastowiecznej architektury wyrządził miastu duże straty nie tylko materialne ale w tak nielicznych zasobach cennych pamiątek starego Radomia.

Zdzisław Henk

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved