30 czerwca, 1976
Życie Radomskie 1976 nr 154
Każdy uczciwy mieszkaniec Radomia przeżywał podczas piątkowych wydarzeń chwile buntu, widząc jak rozwydrzone grupy chuliganów wybijały szyby w wystawach i oknach budynków, grabili sklepy i podpalali autobusy. Niszczą nasze wspólne dobro – takie było trzeźwe, niezłomne przeświadczenie. A jaka była czynna przeciw temu postawa?
Niestety, odwagi, by przeciwstawiać się kradzieżom i zniszczeniom nie starczyło wszystkim. Faktem jest jednak, że dzięki właściwej postawie pracowników handlu a w wielu wypadkach odwadze kobiet uchroniono mienie znacznej wartości. Żeński personel niektórych sklepów w gorących popołudniowych godzinach niósł do banku dyskretnie ukryte pieniądze z utargu. Również w niektórych placówkach handlowych, przede wszystkim właśnie kobiety nie pozwoliły wandalom na rabowanie towarów, a gdy sytuacja została opanowana w sklepach pracowały załogi przy uprzątaniu pomieszczeń i przygotowania placówek do podjęcia jak najszybciej obsługi klientów.
Jednym z najbardziej zdewastowanych sklepów był sklep WSS „Jędruś” u zbiegu ulic 1-go Maja i Żeromskiego. Jeszcze tego samego dnia załoga jego przystąpiła do prac porządkowych. Zbierano szkło z potłuczonych okien wystawowych. Wynoszono spalone manekiny, naprawiano wieszaki. Nikt nie czekał na nadejście ekip remontowych. W poniedziałek trwały w sklepie ostatnie prace: mycie okien i układanie towaru, a w dniu wczorajszym kierowniczka sklepu Barbara Ryłko poinformowała, że placówka jest już czynna.
Nie wszędzie, mimo poświęcenia personelu udało się wznowić działalność handlową. W księgarni „Domu Książki” przy ul. Żeromskiego 23, choć ukończono już prace porządkowe, rozpoczęta w niedziele inwentaryzacja potrwa dłużej. Zniszczono bowiem dużą część księgozbioru.
W sobotę rano do uprzątania wnętrza ze szkła i gruzu przystąpił personel sklepu „Arged” przy uL Żeromskiego 28/30. Naszym celem było ruszyć ze sprzedażą jak najszybciej – stwierdza kierownik Rafał Kaliszczak. Chodziło nam nie tylko o zwykłą handlową obsługę, ale i pokazanie że na nic się zdały chuligańskie próby dezorganizacji handlowego życia w centrum miasta. Przy okazji niech mi wolno będzie podziękować w imieniu własnego personelu i wszystkich załóg sklepowych brygadom z Warszawy, które wstawiały okna w nadzwyczajnym tempie.
Jeszcze w wielu placówkach handlowych przez kilka dni będzie się palić światło do późnych godzin nocnych. Muszą pracować handlowcy, dlatego że zdrowa część społeczeństwa radomskiego nie umiała przeciwstawić się zdecydowanie nieodpowiedzialnym elementom i dopuściła do niszczycielskiego działania wandali i złodziei.
- 2025. All Rights Reserved