Dużo towarów – kupujących za to mniej

5 marca, 1948

Życie Radomskie 1948 nr64

Iście wiosenna pogoda sprowadziła na wczorajszy czwartkowy targ tłumy sprzedawców i tłumy… oglądających. Towarem zawalona była nasza „rajszula” – a prym wiodły gęsi, kury i indyczki. Zatrzęsienie drobiu!

– Gąskę rani sobie życzy? proszę bardzo – tłuściutka, ciężka.
– Bierzemy do ręki – waga owszem, owszem.
– Ile też kosztuje, gosposiu?
– Pięć złotych – pada raczej nie śmiała odpowiedź. Za cztery złote targ zostaje ubity.

W wózku panoszy się okazały indor „Tysiąc złotych. A zresztą 900” – szybko poprawia się gospodyni. Lecz indor stanowczo za drogi, pani odchodzi. Kury za to tańsze i to znacznie. Minęły te czasy, gdy bez zająknięcia żądano za chudego ptaka 700 „kawałków”. Za 300 zł., a nawet taniej można nabyć tłustą kurkę. – Po wiele ta mąka? – Pszenna? 150 zł.! – spoglądamy ze zdumieniem. Gdzie cenniki? Przy warzywach cisza, jedynie run na cebulę. „Panie, co tak drogo?” – wykrzykuje stara pani, usłyszawszy cenę 70 i 80 zł. za kilo.

Zapytujemy warzywnika, dlaczego cena cebuli tak nagle podskoczyła. – Proszę pani, wcale przez cały tydzień nie mogliśmy dostać cebuli. Dopiero dzisiaj trochę się kupiło, lecz strasznie droga. Ot, tam w worku, – pani zobaczy – to ja sam płaciłem po 80 zł. Nawet boję się wystawić na sprzedaż, bo mi nie uwierzą. Okazuje się, że istotnie cebuli nie było, a teraz nagle skoczyła w górę – widocznie z radości, że ludzie tak za nią tęsknią.
– Wcale nie kupię jajek, bo 15 zł. – słyszę w przejściu rozmowę dwóch młodych pań. Rano były „podobno“ po 13 zł., lecz w ogóle jest ich mało.
– Paniusiu, kiedy w Białobrzegach to spółdzielnie brały i nam wcale nie udawało się kupić – skarży się handlarka. – Dlatego też mały dowóz.

Jeszcze o godz. 14-ej kręci się dużo kobiet wiejskich z nabiałem. Wszyscy twierdzą, że mały ruch. Istotnie, gdy się przyglądamy, to widać, że targ idzie raczej ospale. Choć to i po pierwszym i święta już się zbliżają.

JB

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved