22 października, 1969
Życie Radomskie 1969 nr 252
Mały stolik między zegarmistrzem a kasjerką, na parterze Spółdzielczego Domu Handlowego „Sezam”, zajmuje młoda kobieta w ciemnoniebieskim swetrze. Do jej obowiązków należy tzw. podnoszenie oczek. Robótka, rzec można, zegarmistrzowska, do której trzeba mieć anielską wprost cierpliwość. Młoda kobieta pochyla się nad naciągniętą na metalowy walec pończochą, a następnie trzymając w palcach przyrząd w kształcie grubej iglicy, likwiduje widoczne gołym okiem ścieżki na pończosze, których zazwyczaj wstydzą się kobiety. W ciągu jednej doby znikają „oczka” w ok. 30 – 40 pończochach i skarpetach, w tym także męskich. Pracuję w nocy, bowiem o realizacji zleceń w ciągu dnia, tu w „Sezamie”, nie ma mowy, tylu jest klientów… A praca moje wymaga ogromnego skupienia I dokładności – mówi reporterowi. „Sezam” prowadzi – prócz działalności czysto handlowej również usługi, m. in. zegarmistrzowskie. nabijanie długopisów i podnoszenie oczek. Wszystkie ważne – i bardzo nam potrzebne.