Westchnienie z za wiaduktu

9 maja, 1950

Życie Radomskie 1950 nr 27, Radomska Biblioteka Cyfrowa

Trzeba rozwiązać sprawę połączenia Glinie i śródmieścia

Na szczycie wiaduktu, wiodącego na Glinice, „łapiemy” mocno zadyszaną obywatelkę, która otrząsając się ze wstrętem opuszcza wnętrze wieżyczki i z wyraźnym zadowoleniem wciąga w płuca świeże powietrze. – Jak często bywa pani na wiadukcie? Obywatelka J. spogląda na nas boleściwym wzrokiem: – Niestety, przynajmniej dwa razy dziennie, gdyż mieszkam na Glinicach, a pracuję w centrum Radomia! – Czy uważa pani ten sposób połączenia śródmieścia z Glinkami za właściwy? Ciężkie westchnienie wydobywa się z piersi udręczonej naszej rozmówczyni: – Fatalny! Pomijając fakt, że przez ciągłe chodzenie po schodach wieżyczek, co stanowi każdorazowo 3 piętra, nabawią się wszyscy „gliniczanie” w końcu choroby serca, lecz samo wnętrze tych nieszczęsnych wieżyczek… Miesiąc czystości nie odbił się dodatnio na ich wyglądzie i… woni. Obdrapane, od przedwojennych czasów nie odmalowane ściany, pełne podejrzanych plam, brudne szyby, lepiące się od brudu, zaplute schody, wszystko to usposabia mieszkańców, zmuszonych do korzystania z wieżyczkowych schodów, wręcz ponuro. W ogóle, odnosimy wrażenie, że schody te powinny być zlikwidowane, a natomiast na wiadukcie urządzony szerszy chodnik jednostronny dla pieszych. Powyższy projekt podajemy pod u-wagę Zarządu Miejskiego. A może Istotnie należałoby skasować tak nie lubiane przez ludność wieżyczki wraz ze schodami i pozwalać pieszym przechodzić swobodnie po wiadukcie?

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved