15 kwietnia, 1964
Życie Radomskie 1964 nr 91, Radomska Biblioteka Cyfrowa
Turyści, którzy przybywają do Radomia, mówią zazwyczaj tak: rozmach nowoczesnego budownictwa mieszkaniowego nie budzi najmniejszych nawet zastrzeżeń, natomiast zupełnie źle jest u was z porządkami. Np. osiedle 15-lecla — to jedno, wielkie skupisko najrozmaitszych odpadów, śmieci… No cóż, uderzmy się w pierś i przyznajmy rację. Nowa dzielnica mieszkaniowa jest – o dziwo – chyba najbrudniejszą częścią Radomia. Wokół jasnych budynków wielopiętrowych, niedawno wzniesionych płynie morze brudu, np. na ul. Dalekiej…
Na ul. Dalekiej grzęzną w błocie samochody, łamią nogi przechodnie, odmawiają posłuszeństwa konie. Upośledzona ulica, chyba nie mająca swego odpowiednika w Radomiu. Z przysłowiową świecą trzeba szukać takiej drugiej „arterii”: ciemnej, mokrej, niebezpiecznej dla… ludzkich kości. Ulica-pułapka.
Ulica Daleka jest nieoficjalną granicą północnego Radomia, między miastem i wsią zwaną Gołębiowem. Przy tej wiejskiej drodze (ze względu na nawierzchnię – trudno bowiem nazwać ją miejską) stoi rząd budynków mieszkalnych, spółdzielczych. Nowe, kolorowe, okazałe kondygnacje umieszczono w błocie, wśród dołów i padołów.
Ulice osiedla 15-lecia potrzebują jeszcze łopaty i miotły, lecz chyba najbardziej – to właśnie ta droga. Przede wszystkim piaszczystą, nierówną nawierzchnię należy wygładzić walcem ciągnikowym, żeby potem wysypać ją gęsto żwirem, jeśli, oczywiście, nie pokryć kamieniem i asfaltem. Chodnik ułożony na ul. Dalekiej przypomina do złudzenia stary, drewniany most, gdzie deska odstaje od deski. Tam zaś — płyta od płyty, a kostka od kostki. Nic więc dziwnego, że wieczorem przechodnie doznają kontuzji kończyn dolnych, bowiem nie ma tam ani jednej żarówki.
Zatrzymaliśmy się trochę dłużej na ul. Dalekiej, bowiem dostrzegamy w niej najbardziej rażący przykład niechlujstwa, wielkiej nieprawidłowości wynikającej z praktyki starej jak to całe osiedle: budujemy mieszkania widne i przestronne, po czym nie zapewniamy ich użytkownikom nawet prymitywnych warunków drogowych i sanitarnych. Paradoks XX wieku. Zresztą w podobny sposób postępują inwestorzy nie tylko dzielnicy ,,15-lecla” i nie tylko w Radomiu… Do nowych mieszkań bardzo często trzeba dopływać łodzią względnie dojeżdżać ciągnikiem. Nierzadko – doskonalimy własne skoki w dal, bowiem w innym przypadku człowiek zostanie zmuszony do niezamierzonej kąpieli. Tak jest np. w czasie roztopów wiosenno-jesiennych np. u zbiegu ulic Żwirki i Wigury oraz Dalekiej. Prawie sadzawka. Liczne ciągniki, samochody ciężkiego kalibru używane przez przedsiębiorstwa budowlane wykonujące budynki na osiedlu 15-lecia, poważnie zniszczyły nawierzchnie ulic, m. in. Sportowej. Kierowcy autobusów MPK, którzy tamtędy przejeżdżają, nie są już w stanie kierować kołami. Wyr- I wy dyrygują pojazdami, wbrew woli kierowców. O, jakże niebezpieczne dla ruchu pieszego i kołowego jest to zjawisko!
Jeśli już powiedzieliśmy trochę o transporcie, to dodajmy jeszcze jedną uwagę: „Panie Redaktorze, udający się do śródmieścia mieszkańcy tej dzielnicy – pisze do nas mgr W. Radzimiński, zam. ul. Kusocińskiego 24 – korzystają u zbiegu ulic Kusocińskiego oraz Żwirki i Wigury z dwóch linii autobusowych: nr 3 i nr 7, których przystanki są usytuowane w odległości kilkudziesięciu- metrów. Z uwagi na to, że ul. Kusocińskiego jest dość krętą drogą, można więc zobaczyć nadjeżdżającą „siódemkę” od ul. Miłej i „trójkę” od ul. Sportowej dopiero w ostatniej chwili. Następstwem tego są nieprzepisowe biegi sprinterskie na przełaj na coraz bardziej ruchliwym skrzyżowaniu tych ulic”. Tyle nasz informator. My również – będąc na wiosennym spacerze w tej dzielnicy – biegliśmy „na przełaj” między jednym i drugim przystankiem. Stwierdziliśmy niebezpieczeństwo takich wędrówek. Wielu kierowców MPK widząc tłumek pasażerów przebiegający przez rogatki, natychmiast uruchamia kola autobusów, Nieżyczliwi, a może tylko niecierpliwi?… Niewątpliwie należy przenieść przystanek „trójki”, chociażby ze względu tylko na „błoto poleskie” w którym mimo woli kąpią się pasażerowie. Wiosenny spacer po nowym Radomiu kończymy dwoma problemami: 1) brakiem telefonów i… widoków na uruchomienie tam linii telefonicznej jeszcze w bieżącymi roku oraz 2) brakiem posterunku MO względnie ORMO, który by czuwał nad bezpieczeństwem mieszkańców tej odległej od pogotowia milicyjnego i odciętej od świata wskutek braku telefonów, dzielnicy.
W pierwszej sprawie radzimy dyrekcji Rejonowego Urzędu Telekomunikacyjnego zwrócić się bezpośrednio do ministra łączności, inż. Z. Moskwy, który, miejmy nadzieję, chociażby przez samą sympatię dla naszego miasta (będąc kiedyś jego mieszkańcem) może wiele pomóc w staraniach o łącza czy też o coś Innego.
Natomiast w sprawie drugiej odwołujemy się do Komendy Miejskiej MO, gdzie – o dziwo – panuje przekonanie o spokoju i bezpieczeństwie w północnych stronach Radomia. Skoro tak jest, to dlaczego giną z balkonów mieszkań parterowych i na pierwszym piętrze słoiki, taborety i części garderoby? Dlaczego w godzinach wieczornych tu i ówdzie podejrzanie wyglądający ludzie uprawiają tzw. wspinaczkę balkonową, wykazując przy tym zwinność co najmniej na miarę kota?…
Podaliśmy zaledwie część trosk mieszkańców osiedla 15-lecia. Dzielnicy, która potrzebuje nie tylko społecznego entuzjazmu jej użytkowników lecz również większej pomocy ze strony władz miejskich i pewnych przedsiębiorstw.
ZDZISŁAW HENK
- 2025. All Rights Reserved