Glinickie opłotki kultury

10 grudnia, 1967

Życie Radomskie 1967 nr 293, Radomska Biblioteka Cyfrowa

Jak daleko jest ze śródmieścia Radomia na Glinice? Chyba nigdy tak wyraźnie jak właśnie obecnie można się o tym przekonać. I to zarówno o tej faktycznej odległości jak i użytej w przenośni. Jeśli bowiem jadąc w tym kierunku Twój Czytelniku autobus czy samochód stanie na zamkniętym przejeździe, może okazać się, że szybciej niż na ul. Białą zajechałbyś do… Szydłowca. Jeszcze większa, różnica występu je jeśli chodzi o warunki w jakich żyją mieszkańcy np. dzielnicy Planty i lokatorzy małych, jednorodzinnych domków stojących przy błotnistych najczęściej ulicach dzielnicy „Za wiaduktem”.

Nie trzeba sięgać do wykazów. by stwierdzić, że właśnie na Glinicach jest najrzadsza w mieście sieć kanalizacyjna, wodociągowa i gazowa. Nie widać też na dachach wielu anten telewizyjnych. Przez całe powojenne lata stanęło tu dosłownie parę nowych budynków. W tych niewielu inwestycjach jak: szkoła, restauracja, apteka i poczta, ośrodek zdrowia, a ostatnio kino zamyka się niemal całą nowoczesność tej miejskiej dzielnicy.

Na Glinicach nie ma ani jednego klubu czy świetlicy i kawiarni, gdzie można by pójść wieczorem. Zamiast tego młodzi zbierają się w ciemnych zakamarkach ulicznych, zaczepiają idące dziewczęta i patrzą na osobników wychodzących chwiejnym krokiem z „Zagłoby”.

Duże fabryki zlokalizowane tu jak „Radoskór”, odlewnie ZNTK Fajanse i Inne opuszczają po pracy wielotysięczne załogi. Czym mają wypełnić swój wolny czas po pracy. Załoga „Radoskóru” ma do swej dyspozycji swój dom kultury prowadzący różną działalność, ale usytuowany w śródmieściu. I dla mieszkańców Glinic do hali przy ul. Waryńskiego jest za daleko. Młodzi i starsi chcieliby mieć jakieś atrakcje na miejscu.

Od niedawna Glinice mają nowe kino. I cóż? Są dni kiedy przy trzech seansach nie można się doliczyć na widowni stu osób. Sala kinowa licząca ponad 400 miejsc świeci pustkami. Neon i jasne światła bijące od „Odeonu” przyciągają grupy młodzieży, która otoczenie kina wybrała sobie za najmodniejsze miejsce zbiórki i umówionych spotkań. Nie zawsze zresztą przychodzą tu z zamiarem rozrabiania. Stoją przed kinem, bo gdzieś muszą się spotkać, spędzić wolny czas, a przecież nie zawsze mają ochotę iść do kina. Czasem film jest dozwolony od lat 16, czasem brakuje pieniędzy na bilet itp. Zresztą w opiniach organizatorów widowni o masową kulturę niewiele troszczą się tu odpowiedzialne za nią osoby. Właśnie zakłady pracy w tej dzielnicy z reguły nie zamawiają biletów zbiorowych na film czy imprezę. Kino na Glinicach, jedno z najładniejszych w woj. kieleckim jest pierwszą poza filią biblioteki placówką masowej kultury na tym terenie. Ale sama nie podoła zadaniom. Przydałaby się tu kawiarnia, może na początek klub „Ruchu” przy jakimś zakładzie. Sprawy te warto przedyskutować w gronie bezpośrednio zainteresowanych i odpowiedzialnych osób. Proponujemy dzielnicowy sejmik kultury w tej największej, a zarazem chyba najbardziej zaniedbanej części miasta.

ANNA NOWACKA Zdjęcia: BRONISŁAW DUDA

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved