Zwykły dzień w getcie

Widok na ul. Wałową z targowiska przy ul. Grodzkiej, autor nieznany, źródło: fotopolska.eu

Fot. 1941 r.

Odkąd zmuszono nas do pójścia do getta, ośmioro nas mieszka w małym pokoju na Wałowej. Podchodzę do okna i widzę, że ulica nagle opustoszała. Chowam się za zasłonką i próbuje zorientować co się dzieje. Z biura pracy na przeciwko wychodzi kilku kilku niemieckich żołnierzy prowadząc dwóch chłopców. Wydaje się, że zgarniają ludzi do pracy przymusowej. Nagle jeden Niemiec zaczyna biec w kierunku naszego domu i krzyczy „Komm, Komm” a zza bramy wychodzi 50-letni Żyd. Wszyscy w domu panikujemy (…) Wiemy, że Niemcy wkrótce zaczną przeszukiwać domy. Najgorsze to dać się złapać. Kiedy tak się stanie mężczyzna jest bity nawet kiedy pracuje (…) Wyglądamy i widzimy, że ciągną męża sąsiadki a on ma podbite oko i zakrwawiony nos. Jego żona wybiega z płaczem, błagając o łaskę, Mówi, że mąż jest chory ale bez skutku. Zabierają go.

Rachel R. opisuje zwykły dzień w radomskim getcie, Alfred Lipson – Księga Radomia

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved