Kto zatroszczy się o „zieleniak”

2 września, 1966

Życie Radomskie 1966 nr 211, Radomska Biblioteka Cyfrowa

Przy ulicy Wałowej

Targowisko przy ul. Wałowej jest największym „zieleniakiem” w mieście i głównym miejscem, dokąd codziennie rano spieszą po zakupy radomianki. Tam u przekupek na straganach lub wprost i koszyków kobiet wiejskich można dostać najświeższy towar: piękne pomidory, najsmaczniejsze jabłka i gruszki, dorodne kalafiory i kapustę, kasze, grochy, nabiał, a także na specjalnych stoiskach mięso z uboju gospodarczego

Słowem niemal wszystko co potrzebne jest do przyrządzania obiadu i zaopatrzenia domowej spiżarni czy lodówki. Wprawdzie na większą skalę handluje się na targowisku przy ulicy Wernera, ale na codzienne potrzeby jest tam dla wielu gospodyń za daleko, stąd wzięła się zresztą nieoficjalna nazwa „korea”. Bliżej i poręczniej jest wszystkim wybrać się z koszykiem na ul. Wałową.

Targowisko jest bardzo ciasne. Nawet w nie targowe dni handel wychodzi na ulice, przeszkadzając w ruchu ulicznym i stwarzając niebezpieczne sytuacje na ruchliwej Jezdni. Kiedyś przedsiębiorstwo „Targowiska”, któremu plac podlega, ogrodziły teren i zrobiły tam trochę porządku, stawiając stoiska i wyznaczając miejsca na handel. Nie utwardzono jednak całego podłożą. Przy najmniejszym deszczu klienci i sprzedawcy toną w biocie. W takich warunkach przy handlu owocami i warzywami teren stale usłany walającymi się resztkami. Nawet sprzątanie po całodziennym handlu nie zdoła dokładnie oczyścić terenu.

Radom jest ubogi w place targowe i zieleniaki. Niesporo przychodzi władzom urządzać nowe miejsca koszyczkowego handlu, chociaż jest to rzecz sprawdzona, że właśnie tam najchętniej zaopatruje się każda dobra gospodyni. Zazwyczaj cała rzecz rozbija się o brak lokalizacji. Urbaniści i planiści boją się, że targowiska psują nowoczesną architekturę miasta. Nie jest to takie pewne, skoro teraz cała chyba Warszawa boleje nad zlikwidowaniem wielkiego targowiska przy ul. Polnej. Targowiska takie mogą istnieć z pożytkiem i to niekoniecznie zepchnięte na peryferia.. Trzeba je tylko odpowiednio urządzić i codziennie sprzątać. Przykładem może tu posłużyć reportaż zagraniczny pokazany niedawno z telewizji, gdzie w jednej ze stolic państw zachodnich przed teatrem cały dzień handluje się przysłowiową marchewką i pietruszką, a wieczorem miejsce to zamienia się w parking samochodowy dla przybywających na przedstawienia widzów. Oczywiście ta metamorfoza za dokonuje się za pośrednictwem specjalnych samochodów i polewaczek, które czyszczą i szorują dokładnie beton. Właśnie o takie betonowe podłoże – łatwe do sprzątania i utrzymania porządku należałoby postarać się na targowisku przy ul. Wałowej. Kupujący tam ludzie przestaną wówczas tonąć w błocie, (n)

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved