Handelek przy ul. Wałowej

12 maja, 1961

Życie Radomskie 1961 nr 112, Radomska Biblioteka Cyfrowa

Jest w Radomiu przy Wałowej targowisko, na którym gospodynie mogą zaopatrzyć się we wszystkie prawic artykuły żywnościowe. Tuż obok niego, na chodniku i jezdni jest drugi „raj gospodyń’. Sprzedają swe towary chłopi z okolicznych wsi. Można tam dostać wszystko czego dusza zapragnie. Najszybciej jednak znika śmietana z naczyń przykrywanych nierzadko chustką od nosa, serki z woreczków też. Masło wiejskie idzie ostatnio jak woda, radomskie gosposie nie próbują już go nawet przy użyciu paznokcia.
To jeszcze nie wszystko. Najbardziej urocze są wołania pokątnych cór rzeźniczego fachu: „komu cielęcinkę”, „komu wołowinkę”? Brzmi to bez przerwy jak piosenka, dopóki na horyzoncie nie pojawi się milicjant. Wtedy mięsko podtykane przedtem przechodniom na brudnej dłoni lub gazetowym papierze, wędruje do koszyka lub pod płaszcz. Milicjant znika i znów piosenka… Mniejsza o to, że chodnikiem rano nie można przecisnąć się do pracy, ale czy władze sanitarne miasta i milicja nie powinny pilniej zająć się tą sprawą, jeśli już nie w imię porządku, to przynajmniej higieny. (zg)

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved