Postój dorożek w Rynku

Autor: nieznany

Fot. ok. 1939 r.

Królowała dorożka. Pojazd na czterech dość wysokich kołach z gumowymi oponami, które miały wyciszyć turkot kół po bruku. Na miękkim tapicerskim siedzeniu wygodnie mogły się zmieścić dwie osoby choć bywało, że upychało się cztery (…) Na przedzie dorożki było miejsce dla powożącego, czyli dla „kierowcy” pojazdu. Potocznie nazywało się go dorożkarzem, a obraźliwie – „sałaciarz”. Na część zajmowaną przez pasażerów można było nasunąć budę (…) Jechało się nią na spacer, przywoziło do domu zakupy ze sklepów, odwoziło pasażera z walizkami na dworzec kolejowy – na stację, jak się wówczas mówiło. Dorożką pięknie przystrojoną jechała młoda para do ślubu (…) Zwykle też parę dorożek wolno sunęło na końcu konduktu pogrzebowego (…) Dorożką wracał do domu ktoś, kto za długo siedział w restauracji, tak długo, że aż nogi odmawiały mu posłuszeństwa.

Źródło: Maria Kośmińska-Wójtowicz – Spacer z Agnieszką, z Radom – miasto wspomnień, 1996

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved