27 lutego 2026
Radomskie getto tkwiło natomiast w krańcowym odosobnieniu obyczajowym, kulturalnym, a nawet językowym. Jego najbardziej zwarty ośrodek stanowiła ul. Wałowa, w skrócie nazywana po prostu Wałem.
Wał przypominał warszawskie Nalewki tyle tylko że w miniaturze i najgorszym wydaniu. Domy brudne, odrapane a na połamanych, pełnych śmieci chodnikach mnóstwo umorusanych, wrzeszczących dzieciaków. Przed domami jakieś ni to kramy, ni to ławki, a na nich w kurzu oraz brudzie towary i przeróżne smakołyki. Gwałt przy tym i harmider panował nieopisany. A co za zapachy? Wyglądało na to jakby wszystkie najbardziej zakazane odory całej kuli ziemskiej cały tu sobie rendez vous. Żadnej przy tym ingerencji policji i władz sanitarnych. Trudno też było oprzeć się wrażeniu, że ten wołający o pomstę do nieba stan dzielnicy żydowskiej był nie tylko świadomie tolerowany, lecz wręcz konserwowany przez ówczesne czynniki miarodajne.
Stary Radom w opowieściach mec. Zdzitowieckiego, źródło: Życie Radomskie 1974
- 2025. All Rights Reserved