Wyzwolenie Radomia

Żołnierze Armii Czerwonej maszerują ulicą Żeromskiego - styczeń 1945, autor nieznany, źródło: radom.wyborcza.pl

Fot. 1945 r.

Przez kilka dni prawie nie wychodziłem z domu. Dudnienie dział było coraz wyraźniejsze. Wreszcie szyby rozdzwoniły się od bliskich eksplozji, niosących się echem w mroźnym powietrzu. Jedną czy dwie noce spędziliśmy w piwnicy, obok naszej tony węgla i pięciu metrów kartofli, jakichś beczek i rupieci. […] Powietrze szyły zniżające się i coraz głośniejsze świsty. Po każdym była sekunda ciszy i wybuch. Na zewnątrz coś się działo. Wieść, na którą czekaliśmy z takim upragnieniem, w takim napięciu tyle lat przyszła tak zwyczajnie, że nawet nie wiem, kto ją przyniósł: Niemców już nie ma. Radom oddany został niemal bez walki. (…) Na Czachowskiego, w zaśnieżonym rowie przeciwlotniczym, leżał niemiecki żołnierz. Wyglądał jak bezwładna kukła. Był w skarpetkach, buty mu już zdjęto. Potem widziałem rozdawanie gazetek z ciężarowego samochodu przed starostwem; pierwszych bolszewików w wojłokowych walonkach, w futrzanych uszankach z gwiazdą, z pepeszami na piersi; ciągnące ulicami czołgi o długich lufach, wyrzucające spod gąsienic brudny śnieg. Na burtach miały wypisane: „Za rodinu”, „Na Berlin”

Wspomnienia Romana Lotha, przybyłego do Radomia z ludnością cywilną po upadku powstania warszawskiego, w wieku 13 lat.

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved