Pożar na Wałach

14 sierpnia, 1923

Słowo Radomskie 1923 nr 186, Radomska Biblioteka Cyfrowa

Przy ulicy Wałowej Nr 3 znajduje się frontowa 2 piętrowa kamienica, zamieszkała przez liczne rodziny żydowskie. U dołu zaś z frontu znajdowało się kilka sklepów również żydowskich. Sklepy te w święta i w niedziele zazwyczaj prowadziły handel „przy zamkniętym froncie z wejściem od tyłu.” Zapobiegliwa właścicielka składu farb Cyna Tajtelbaum siedziała w swym sklepie przy „łojowej świeczce”. Skład farb jednak dobrze był „zaopatrzony” w różne materjały łatwozapalne i wybuchające, bo oto, w ubiegłą niedzielę około 11 rano w sklepie tym nastąpił wybuch i w mgnieniu oka sklep Tajtelbaumowej stanął w płomieniach a następnie ogień ogarnął sąsiednie sklepy i mieszkania na wyższych piętrach. Gdy ogień dochodził do drugiego piętra, córka jednego z mieszkańców domu i służąca – sądząc, że klatka schodowa jest już zajętą, ratując się przed ogniem zeskoczyły z drugiego piętra na ulicę. Jedną z nich złapano w powietrzu, druga zaś upadła na bruk i poniosła ciężkie obrażenia ciała, wobec czego odwieziono ją do szpitala Starozakonnych.

Po pewnym dopiero czasie, bo o godzinie 11 i pół rano zawiadomiono telefonicznie Straż Ogniową, która przybyła do pożaru w sile wszystkich oddziałów. Przystąpiono do akcji ratunkowej pod dowództwem komendanta p. Cywińskiego i vice-komendanta p. Prackiego. Akcja ratunkowa polegała głównie na niedopuszczeniu do zapalenia się sąsiedniego drewnianego budynku ze sklepami pod nr 5 i przylegającego niższego gmachu pod nr 1 oraz na ratowaniu ruchomego mienia mieszkańców palącego się domu.

O uratowaniu palącego się domu nie mogło być mowy wobec zupełnej niedostateczności zaopatrzenia i organizacji straży do większych pożarów. To trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: że nie pomogą bohaterskie nawet wysiłki jednostek z pośród dzielnych strażaków, którzy z narażeniem własnego życia z p. Prackim na czele idą w ogień, jeśli nie będzie dostatecznej ilości wody dla braku odpowiedniej długości węża do czerpania wody wprost ze studni, czy też małej ilości beczek lub za słabej sikawki. Z takim przygotowaniem, przy sprzyjających warunkach (susza, wiatr) może pójść z dymem cała dzielnica, nie tylko jeden dom. To też na postawienie Straży Ogniowej na odpowiedniem poziomie miasto zdobyć się musi i powinno!

Po kilkugodzinnej pracy ogień strawiwszy wszystko co się wewnątrz domu mogło spalić, został stłumiony, wybuchł jednak ponownie wieczorem, a nawet na drugi dzień rano. Front kamienicy niemal zupełnie spalony – zwłaszcza parter od strony oficyny silnie porysowane – pozostały tylko mury. Straty duże, na razie nieobliczone.

W czasie pożaru słychać było różne wybuchy raptowne, materjałów palnych o czem pomówimy następnie.
Dochodzenie policyjne i śledztwo prokuratorji ustali, przypuszczać należy, czy właściciele sklepu, w którym powstał pożar Mordka i Cyna Tajtelbaum stawieni będą przed sąd i za straty odpowiedzą całym swym majątkiem, wobec tego, że krążą wieści, iż pożar przybrał tak duże rozmiary, z powodu nagromadzenia w sklepie Tajtelbaumów materjałów łatwozapalnych i wybuchających (benzyna), dr.

Powiązane wycinki prasowe

- 2025. All Rights Reserved